Negocjacje a plec. Negocjacje i polityka.
Pamiętasz Wojtku?
Czasem spotykamy się ze stwierdzeniami, że "w naszej firmie nie rozmawia się o seksie, religii i polityce", prawda?
Przyszło mi do głowy, że jest to pogląd dość odrealniony, mimo powszechności. Bo przecież świadome zaniechanie możliwości korzystania z tak wielobarwnej i potężnej palety wieloznaczności jest świadomym odcięciem się od możliwości skorzystania z i tak często stosowanego sposobu dość przyjemnego wywierania wpływu. Nasz mózg o wiele łatwiej przecież kojarzy i zapamiętuje informacje związane chociaż częściowo ze sferą intymną człowieka.
A w imię źle rozumianej "political correctness" ludzie czasem deklarują wprost że z tego nie korzystają. Prawda to? Jak jest tak naprawdę?
Ile razy na spotkaniach i szkoleniach zdarzyło nam się że kobiety deklarowały że w relacjach biznesowych zdecydowanie łatwiej rozmawia im się z mężczyznami. I odwrotnie. Gdzie tu polityczna poprawność? Przecież na nieświadomym poziomie i tak relacje między płciami w jakiejś części będą opierały się na biologizmach. Nawet jeśli świadomie nie chcą, to i tak ta warstwa flirtu jest często obecna.
A co z polityką? Czy można się z niej czegoś nauczyć? Tak. Zdecydowanie.
Zobacz. Trwa w mediach ustalanie składu gabinetu rządowego. Co to tak naprawdę oznacza? Do czego potrzebne są media?
Politycy głośno deklarują w mediach to co chcą uzyskać w procesie negocjacji. Jedni narzucili w zeszłym tygodniu ramy czasowe: "w przyszły wtorek poznamy nowy rząd". Zadałem sobie wówczas pytanie: "a co jeśli nie?" A co jeśli potencjalni partnerzy koalicyjni będą chcieli skorzystać z możliwości sterowania czymś tak oczywistym jak budżet czasu w negocjacjach? Można oczywiście wymieniać głośno nazwiska potencjalnych ministrów z własnego ugrupowania w nowym rządzie, tylko czy wówczas partnerzy negocjacyjni nie będą chcieli na samym początku zgłaszać aspiracji do tych właśnie stanowisk?
Jest poniedziałek. I politycy ustami mediów donoszą, że między potencjalnymi koalicjantami są rozbieżności. Wtorek jest już tylko dość "mgławicowo" możliwy.
Pojawiają się kolejne pytania. Kto bardziej pokazuje że mu zależy na tych negocjacjach? Czy chodzi rzeczywiście o koalicję?
Oczywiście BATNA dla zwycięzców to rząd mniejszościowy z obrotowymi koalicjami w różnych sprawach, zadbanie o "koalicjantów tematycznych" poprzez rozdanie im części stanowisk w spółkach Skarbu Państwa, a także: wicewojewodów i szefów sejmowych komisji. Możliwy scenariusz to także taki, że rządzący bez koalicji większościowej w Sejmie, powołując się na hasła "rządu zgody społecznej lub narodowej" mogą przywoływać atmosferę przełomu 1989 i 1990 roku, kiedy cały Sejm pracował na rzecz naprawy popsutego państwa.
Czego to uczy? Na ostatnim szkoleniu z Matryc Negocjacyjnych pracowaliśmy sporo na analogiach do zdarzeń i ludzi występujących w rodzimej polityce. I nawet Ci, którzy najpierw najpierw twierdzili, że nie interesują się polityką, potem stwierdzali: "fakt, to bardzo ciekawy mechanizm". I chcieli więcej.
Zwłaszcza, że nic nie musi być takie jak się wydaje na pierwszy rzut oka.
Patrząc na takie mechanizmy można się z tego wiele nauczyć. Po co świadomie odcinać sobie tak wartościową możliwość korzystania z toczącego się na naszych oczach procesu decydowania i negocjacji...
Czasem spotykamy się ze stwierdzeniami, że "w naszej firmie nie rozmawia się o seksie, religii i polityce", prawda?
Przyszło mi do głowy, że jest to pogląd dość odrealniony, mimo powszechności. Bo przecież świadome zaniechanie możliwości korzystania z tak wielobarwnej i potężnej palety wieloznaczności jest świadomym odcięciem się od możliwości skorzystania z i tak często stosowanego sposobu dość przyjemnego wywierania wpływu. Nasz mózg o wiele łatwiej przecież kojarzy i zapamiętuje informacje związane chociaż częściowo ze sferą intymną człowieka.
A w imię źle rozumianej "political correctness" ludzie czasem deklarują wprost że z tego nie korzystają. Prawda to? Jak jest tak naprawdę?
Ile razy na spotkaniach i szkoleniach zdarzyło nam się że kobiety deklarowały że w relacjach biznesowych zdecydowanie łatwiej rozmawia im się z mężczyznami. I odwrotnie. Gdzie tu polityczna poprawność? Przecież na nieświadomym poziomie i tak relacje między płciami w jakiejś części będą opierały się na biologizmach. Nawet jeśli świadomie nie chcą, to i tak ta warstwa flirtu jest często obecna.
A co z polityką? Czy można się z niej czegoś nauczyć? Tak. Zdecydowanie.
Zobacz. Trwa w mediach ustalanie składu gabinetu rządowego. Co to tak naprawdę oznacza? Do czego potrzebne są media?
Politycy głośno deklarują w mediach to co chcą uzyskać w procesie negocjacji. Jedni narzucili w zeszłym tygodniu ramy czasowe: "w przyszły wtorek poznamy nowy rząd". Zadałem sobie wówczas pytanie: "a co jeśli nie?" A co jeśli potencjalni partnerzy koalicyjni będą chcieli skorzystać z możliwości sterowania czymś tak oczywistym jak budżet czasu w negocjacjach? Można oczywiście wymieniać głośno nazwiska potencjalnych ministrów z własnego ugrupowania w nowym rządzie, tylko czy wówczas partnerzy negocjacyjni nie będą chcieli na samym początku zgłaszać aspiracji do tych właśnie stanowisk?
Jest poniedziałek. I politycy ustami mediów donoszą, że między potencjalnymi koalicjantami są rozbieżności. Wtorek jest już tylko dość "mgławicowo" możliwy.
Pojawiają się kolejne pytania. Kto bardziej pokazuje że mu zależy na tych negocjacjach? Czy chodzi rzeczywiście o koalicję?
Oczywiście BATNA dla zwycięzców to rząd mniejszościowy z obrotowymi koalicjami w różnych sprawach, zadbanie o "koalicjantów tematycznych" poprzez rozdanie im części stanowisk w spółkach Skarbu Państwa, a także: wicewojewodów i szefów sejmowych komisji. Możliwy scenariusz to także taki, że rządzący bez koalicji większościowej w Sejmie, powołując się na hasła "rządu zgody społecznej lub narodowej" mogą przywoływać atmosferę przełomu 1989 i 1990 roku, kiedy cały Sejm pracował na rzecz naprawy popsutego państwa.
Czego to uczy? Na ostatnim szkoleniu z Matryc Negocjacyjnych pracowaliśmy sporo na analogiach do zdarzeń i ludzi występujących w rodzimej polityce. I nawet Ci, którzy najpierw najpierw twierdzili, że nie interesują się polityką, potem stwierdzali: "fakt, to bardzo ciekawy mechanizm". I chcieli więcej.
Zwłaszcza, że nic nie musi być takie jak się wydaje na pierwszy rzut oka.
Patrząc na takie mechanizmy można się z tego wiele nauczyć. Po co świadomie odcinać sobie tak wartościową możliwość korzystania z toczącego się na naszych oczach procesu decydowania i negocjacji...
<< Strona główna